Omawianym przeze mnie utworem będzie debiutancki reportaż artysty napisany w 1962 roku opatrzony tytułem „Busz po polsku”.  Jest to zbiór frapujących opisów, które ukazały sie na łamach „Polityki”. To zapiski z wydarzeń, które miały miejsce w naszej rodzimej ojczyźnie. Jak wypowiadał sie o owej tematyce sam mistrz:

„Polska prowincja była wtedy bardzo uboga, żyło się na niej trudno, źle.”

Również tutaj mamy uwidocznione, podobnie jak w poprzednim tekście owego artysty – podział na historie jednostkowe, które wspólnie tworzą zgraną całość. Jest to bardzo charakterystyczne a zarazem zaciekawiające. Czytelnik sięgając po jedną historie „zaraża się” i czyta następną. Taka struktura reportażu ma swój ukryty cel, bowiem umiarkowana krytyka z perspektywy jednostki, a nie całej społeczności była jedynym sposobem na obejście cenzury.  Autor wspominając dzieciństwo, które przypadło na czas wojny, wyznaje:,

 

„kiedy skończyła się wojna, znałem tylko piekło”

 

W opisach czasów powojennych  możemy spotkać szczegółowy opis biedy, jaka panowała w latach 50 i 60 na prowincji oraz wiele przygód, które mieli jej mieszkańcy. Opisywane historie dają nam smutny, a zarazem jak prawdziwy obraz wczesnego PRLu.